Profesjonalna analiza wydajności stron internetowych przez Piotr Polaka.

Przebudowa e-sklepu na przykładzie mojej realizacji sklepu rytex.com.pl

Podczas realizacji sklepu internetowego rytex.com.pl utrzymałem 100% ruchu z poprzedniej wersji sklepu. Chciałbym Ci pokazać na tym przykładzie sposób aby nowa strona nie przyniosła Ci więcej szkody niż pożytku. Zależy mi na tym, żebyś uniknął błędów, które potrafią z dnia na dzień odciąć firmę od dopływu nowych zleceń. Nie chcę rzucać teoretycznymi frazesami z podręczników do marketingu. Zamiast tego zajrzyjmy za kulisy mojego konkretnego wdrożenia, w którym stawka była naprawdę wysoka i nie było miejsca na zgadywanie.

Pokażę to na żywym organizmie. Jakiś czas temu prowadziłem pełną migrację sklepu internetowego rytex.com.pl. To tradycyjny polski producent oferujący ekskluzywne tkaniny wełniane. W e-commerce taki ruch to dosłownie operacja na otwartym sercu…

Jakiego błędu musisz unikać przy migracji?

Jako inżynier po krakowskim AGH, do tworzenia stron internetowych podchodzę trochę inaczej niż typowy grafik czy handlowiec. Traktuję je jak twardą infrastrukturę. Od lat współpracuję z firmami produkcyjnymi i usługowymi – od Bielska-Białej, przez Czechowice-Dziedzice, aż po Żywiec i Pszczynę. Zauważyłem, że jeden krytyczny błąd powtarza się u nich jak zdarta płyta.

Przedsiębiorca inwestuje w nową, piękną stronę internetową. Wykonawca oddaje projekt, wszyscy są zachwyceni nowoczesnym wyglądem. Mijają dwa tygodnie, miesiąc. I nagle okazuje się, że telefony od nowych klientów przestały dzwonić, a ruch z wyszukiwarki spadł niemal do zera. Co się stało? Ktoś zapomniał uszczelnić „cieknące wiadro” i nie zmostkował starej domeny z nową architekturą.

Co należy zrobić, żeby nie stracić ruchu na stronie (i pieniędzy)?

Wyobraź sobie, że przenosisz swój fizyczny sklep na drugą stronę ulicy, ale na starych drzwiach nie zostawiasz żadnej kartki z nowym adresem. Twój stały klient przychodzi, odbija się od klamki i idzie do konkurencji. W internecie tymi zamkniętymi drzwiami jest słynny „błąd 404 – strona nie istnieje”.

Kiedy masz starą stronę, Google przez lata zapisuje sobie w pamięci jej strukturę, na przykład adres twojafirma.pl/oferta-uslugi. Robisz nową witrynę i nagle ten sam dział nazywa się twojafirma.pl/co-robimy. Dla wyszukiwarki to sygnał, że Twoja stara oferta po prostu zniknęła. Algorytm głupieje, a Ty tracisz pozycję, na którą pracowałeś latami. Twój klient klika w stary link w wyszukiwarce i trafia w rynkową próżnię.

W jaki sposób utrzymałem ruch w sklepie rytex.com.pl?

Pokażę to na konkretnym przykładzie z mojego podwórka. Jakiś czas temu prowadziłem pełną migrację sklepu internetowego rytex.com.pl. To tradycyjny polski producent oferujący ekskluzywne tkaniny wełniane. W e-commerce taki ruch to operacja na otwartym sercu – jeden błąd techniczny i sprzedaż staje. Wspólnie z prezesem firmy, Adamem Miernikiem, ustaliliśmy, że bezpieczeństwo dotychczasowego ruchu to absolutny priorytet. Zanim jakikolwiek nowy design ujrzał światło dzienne, zbudowałem rygorystyczną mapę wszystkich starych adresów URL i skonfigurowałem twarde przekierowania na poziomie DNS. Efekt? Utrzymana pozycja w wyszukiwarkach od pierwszej sekundy po włączeniu nowej wersji sklepu.

Kilka porad dla Ciebie

Jak możesz uchronić przed tym własny biznes? To prosta inżynieria, którą powinieneś wyegzekwować od swojego twórcy stron w trzech krokach:

Po pierwsze, inwentaryzacja. Zanim stara strona na dobre zniknie z serwera, musisz spisać absolutnie każdy stary link, który do niej prowadzi. Można to wyciągnąć darmowymi programami, jak Screaming Frog, albo pobrać bezpośrednio z tak zwanej mapy strony (sitemapy).

Po drugie, mapa drogowa. Otwierasz zwykły plik w Excelu i robisz dwie kolumny. Po lewej stronie wklejasz stary adres, a po prawej przypisujesz mu jego nowy, dokładny odpowiednik na nowej stronie.

Po trzecie, twarde przekierowanie, czyli tak zwane 301. To najważniejszy techniczny fundament. Przekazujesz tego Excela swojemu wykonawcy i każesz mu wdrożyć przekierowania stałe (typ 301). W systemach takich jak WordPress to kwestia jednej sprawdzonej wtyczki. To konkretny sygnał dla Google: „Przenieśliśmy tę ofertę pod nowy adres, przekaż mu od razu całe nasze dotychczasowe zaufanie”.

Podsumowanie ode mnie

Piękny design to tylko ładna fasada. Prawdziwa wartość Twojej strony internetowej leży w jej technicznych fundamentach i w tym, jak dokładnie jesteś w stanie zmierzyć na niej ruch i zachowanie klientów, używając do tego prawidłowo podpiętego Google Analytics 4. Jeśli w najbliższym czasie planujesz odświeżenie wizerunku swojej firmy w sieci, zacznij od zabezpieczenia kapitału, który już masz.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *